Celowo nawiązuję do poprzedniego tytułu bo znowu podchodzę od nowa do kwestii sztuk walki i swojego ciała.
Miałem teraz ponad miesiąc przerwy w treningach, bo wybiłem się z ćwiczeń z grupą, a mój trener okazał się nie mieć czasu na kilka treningów z doskoku. Dodatkowo przestałem się nawet rozciągać bo wprowadziła się do mnie w międzyczasie moja dziewczyna i jakoś tak krzywo patrzyła na mnie stękającego w rozkroku wytrwale próbującego dotknąć kroczem podłogi ;).
Chyba dotarło do mnie w końcu, ze bez odpowiedniego nastawienia, miejsca i ześrodkowania w tu i teraz nic nie osiągnę.
Wynajmuję więc salę na stałe z planem powolnego dokupywania różnych sprzętów w miarę rosnących potrzeb. Zaprzestałem koncentrowania się w swoich wysiłkach i planach na jednym systemie, a zacząłem myśleć globalnie.
Chcę ćwiczyć Taiji Chuan, Qi Kung, Bagua Zhang, Xingyi Chuan, Wing Tsun i whatever mi się jeszcze po drodze spodoba. Z każdego będę brał co mi się będzie podobało i co będzie mi bliskie, jedna forma tu, druga tam. Rozgrzewka stąd, power stretching stamtąd, itd. Będę uczył się sam z pomocą tylko instruktorów.
Dzięki temu chcę czerpać z tych akrobacji prawdziwą radość życia nie ograniczoną, planowaniem czy ustawianiem ambitnych celów.
Zapisałem się już na Baguazhang (nie do końca to będzie trening Bagua bo trener jest nastawiony na pobudzanie krążenia Qi poprzez trening co twardszych form Bagua, ale na początek to wiele).
Bo tak na prawdę to mnie chodzi o to, żeby nauczyć się spuszczać porządny wpierdol i cieszyć się umiejętnością wykorzystania swojego ciała; cieszyć się jego czuciem, kontaktem z nim i rozumieniem go. Chciałbym być gibki i rozciągnięty oraz umieć przyłożyć mądrze siłę z ruchu, a nie dużych mięśni.
Plan jest taki żeby w tej mojej nowej sali ćwiczyć codziennie. Co by to nie było: rozcięgnie , formy, okładanie worka, trening siłowy czy medytacja.
Prawda jest taka, że do miejsca w którym teraz się znajduje ze sztukami walki doprowadziły mnie marzenia z dzieciństwa. Nie zrealizuję ich już bo zacząłem późno, ale jeszcze mogę mieć dobre wyniki. I cieszę sie, że w ogóle marzenia te próbuję realizować.
Cóż, trzymajcie za mnie kciuki abym wytrwał bo nie wypracowałem jeszcze odpowiedniej pokory przyznaję.
Tymczasem dla moich czytelników umiejących czytać ze zrozumieniem w języku langauge zamieszcam link do fantastycznego tekstu o treningu jako takim pod wiele mówiącym tytułem "How to Learn Slower".
niedziela, 7 marca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)